DULOS 4 (listopad-grudzień 2002), PV 2
(przyczynki-varia)

Ks. Janusz Królikowski

Mała katecheza o Jezusie Chrystusie

& 1. Wierzymy w Jezusa Chrystusa

 „Prawdziwy człowiek, prawdziwy Bóg, Bóg i człowiek to cały Chrystus.
Kto odrzuca Chrystusa Boga jest fotynianinem;
kto odrzuca Chrystusa człowieka jest manichejczykiem.
Kto wyznaje Chrystusa jako Boga równego Ojcu
i jako prawdziwego człowieka jest katolikiem”
- św. Augustyn.

 

„I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” — takie wyznanie o Jezusie Chrystusie Nazarejczyku złożył, natchniony przez Ducha Świętego, święty Piotr przed Sanhedrynem (Dz 4,12). Jezus — On sam — stanowi ośrodek naszej wiary, a celem życia chrześcijańskiego jest nawiązanie z Nim wspólnoty życia, by w ten sposób osiągnąć pełnię swojego przeznaczenia.

Pierwsza i najbardziej podstawowa odpowiedź na pytanie: „Kim jest chrześcijanin” jest następująca: chrześcijaninem jest ten, kto wierzy, że Jezus z Nazaretu jest Chrystusem, Synem Boga żywego. Ta wiara stanowi fundament, na którym jest zbudowany Kościół i na którym opiera się każdy autentyczny chrześcijanin w swoim życiu i w dokonywanych wyborach. Wierzyć w Jezusa oznacza przyjąć Go całym sercem i umysłem, całą duszą i wszystkimi siłami, a w ten sposób wejść na drogę budowania coraz doskonalszej i dalej idącej miłości do Niego. To jest najbardziej specyficzny element wiary chrześcijańskiej – Jezus, człowiek, który narodził się za rządów cezara Augusta i umarł na krzyżu za cezara Tyberiusza, jest Jednorodzonym Synem Bożym, prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. Na tym konkretnym fakcie opiera się chrześcijaństwo i wiara każdego z nas.

Skoro Jezus jest Bogiem, to jest w pełni uzasadnione, że możemy za Nim iść w naszym życiu i że rzeczywiście to czynimy. Dlatego jest w pełni sensowne związanie z Nim całego naszego życia i działania po to, by pójście za Nim traktować coraz poważniej i coraz odpowiedzialniej. Dlatego takiej postawy może On wymagać od nas, i rzeczywiście jej wymaga. Człowiek w żadnym wypadku nie mógłby powiedzieć: „Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien” (Mt 10, 37) albo: „Kto się przyzna do Mnie wobec ludzi, przyzna się i Syn Człowieczy do niego wobec aniołów Bożych” (Łk 12, 8). Ale On jest Bogiem i może postawić właśnie takie wymagania.

Jezus Chrystus, Bóg-Człowiek, jest naszym Zbawicielem, ponieważ On jest dla nas Drogą, Prawdą i Życiem. On oświeca nasze życie i prowadzi je do jego wypełnienia. On wyzwala nas od grzechu i śmierci po to, by dać nam udział w swoim wiecznym życiu i w swojej wiecznej chwale. On zwieńcza wszystkie nasze aspiracje i poszukiwania.

Święty Augustyn w jednym z autobiograficznych wyznań zwierza się: „Boję się Jezusa, który przechodzi”. Boi się, że może Go nie rozpoznać; że Jezus może być blisko, a on może Go nie zauważyć i rozminąć się z Nim. Jezus jest Synem Bożym, który przyszedł na ziemię, aby nas zbawić. Jest w pełni słuszne i sensowne, abyśmy bali się, gdy przechodzi i gdy jest obok nas, gdyż możemy rozminąć się z Kimś naprawdę ważnym — możemy rozminąć się z naszym zbawieniem. Spotkamy Go zaś wtedy, gdy nasza wiara będzie stawać się „przeżytym poznaniem Chrystusa, żywą pamięcią Jego przykazań, prawdą, którą trzeba żyć” — jak napisał Papież Jan Paweł II w encyklice Veritatis splendor (nr 88).

& 2. Syn Boży

„Chrystus człowiek jest twoją Drogą; Chrystus Bóg jest twoją Ojczyzną. Nasza Ojczyzna to Prawda i Życie; nasze Życie to Słowo, które stało się ciałem i zamieszkało między nami. Byliśmy leniwi, aby wędrować, dlatego nasza Droga przyszła do nas; ponieważ Droga przyszła do nas – wędrujmy” – św. Augustyn.

Określenie „Syn Boży” wskazuje na jedyną i wieczną relację, jaka łączy Jezusa Chrystusa z Bogiem, Jego Ojcem. Jako chrześcijanie wierzymy, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym.

Święty Paweł streścił całą Dobrą Nowinę, z której wyrasta chrześcijaństwo, następującymi słowami: „Gdy nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty” (Ga 4, 4). Paweł słyszał o Jezusie wcześniej i był przekonany, że ten człowiek to fałszywy prorok i bluźnierca. Dlatego prześladował Jego uczniów. Jednak niespodziewanie i ku jego zdumieniu zdarzyło się, że sam Bóg objawił mu, że Jezus jest Jego Synem. To objawienie dokonało w nim niezwykłej przemiany i skierowało jego życie na nowe tory. „Zaraz zaczął głosić w synagogach, że Jezus jest Synem Bożym” (Dz 9, 20).

Tajemnicę o swoim bóstwie Jezus dyskretnie objawiał uczniom, prowadząc ich cierpliwie i konsekwentnie do przyjęcia jej. To nie było łatwe, ponieważ zakładało zburzenie odziedziczonego przez Apostołów schematu religijnego i kulturowego, który wyznaczał ramy ich myślenia i styl życia. Aby doprowadzić ich do punktu, w którym będą mogli uwierzyć w Niego jako Syna Bożego, Jezus zastosował szczególną pedagogię, którą odkrywamy, gdy uważnie czytamy Nowy Testament. Widzimy w nim, jak Jezus stopniowo i powoli objawia się jako Syn, którego Ojcem jest Bóg. Stara się niejako „przyzwyczaić” ich do tego. Gdy w końcu Apostołowie przyzwyczają się do tego faktu, odkryją, że Jezus — z tym wszystkim, co mówi i co robi — może być zrozumiany tylko w relacji do Tego, którego nazywa Ojcem. Dlatego też już Ojcowie Kościoła przyznali w Nowym Testamencie pierwszeństwo Ewangelii świętego Jana jako „Ewangelii o Synu Bożym” (por. J 20, 31). W tej Ewangelii jakby dochodzi do szczytu ta podstawowa prawda, że Jezus jest Synem Bożym.

Uznanie Jezusa za Syna Bożego ma decydujące znaczenie dla naszego życia, opartego na wierze w Niego. Ponieważ Jezus jest Synem Bożym, dlatego także wierzący, który nawiązuje z Nim wspólnotę, może po synowsku zwrócić się do Tego, którego Jezus nazywa Ojcem: może do Niego przez Jezusa, z Jezusem i w Jezusie mówić: Ojcze. Całe życie Jezusa i całe Jego działanie opiera się na wymianie z Ojcem – w Nim ma początek i w Nim osiąga pełnię. Jezus w całej swojej egzystencji jest rzeczywiście Synem – jest Kimś, kto w swoim najgłębszym wnętrzu jest z Ojca i kto przeżywa swój byt jako otrzymany od Niego. Przez Jezusa objawia się nam ukryta podstawa bytu, którą jest Bóg — i ta podstawa objawia się jako miłujący Ojciec.

& 3. Który się począł z Ducha Świętego

„Słowo stało się ciałem, przyjmując to, czym nie było, i nie tracąc tego, czym było”
– św. Augustyn.

Wcielenie to „cud wszystkich cudów”
– św. Tomasz z Akwinu.

Jezus narodził się z Maryi Dziewicy za sprawą Ducha Świętego – tak wyznajemy w Credo. To jest pierwszy artykuł wiary dotyczący Jezusa Chrystusa. Po nim następują deklaracje dotyczące męki, krzyża, złożenia do groby i zmartwychwstania. Chodzi więc w tym artykule o coś ważnego, skoro występuje razem z istotnymi prawdami wiary chrześcijańskiej. Trzeba jednak powiedzieć, że jest to artykuł wiary, który budzi wiele emocji i zastrzeżeń, mimo że o dziewiczym poczęciu Jezusa mówią ewangeliści Mateusz i Łukasz. Przypomina się, że prawda ta ma związek ze starożytno-wschodnimi mitami i legendami. Pojawiają się te zastrzeżenia w coraz to nowych odmianach. Już w pierwszym wieku żydzi i poganie wyśmiewali się z tej wiary chrześcijańskiej.

Kościół od samego początku i bezkompromisowo wyznaje wiarę w dziewicze poczęcie Jezusa, o czym świadczy najstarsze wyznanie wiary, jakie znamy. Wypływa ona bezpośrednio z tradycji apostolskiej, która sięga do samej Maryi. Tylko Maryja znała przecież tajemnicę poczęcia swojego Syna. On pierwsza uwierzyła, że „u Boga nie ma nic niemożliwego” (Łk 1, 37), a po niej święty Józef, który uwierzył w słowo anioła, że to, co się poczęło „jest z Ducha Świętego” (Mt 1, 20).

Także my, jak Maryja i Józef, mamy przylgnąć do wiary w to wydarzenie niezrozumiałe, a jednak rzeczywiste. Jeśli jesteśmy na to gotowi, to możemy z kolei przejść do pytania się o motyw, poprzez który Bóg stał się człowiekiem właśnie w ten sposób.

W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: „Wiara katolicka w odniesieniu do Maryi opiera się na wierze w Chrystusa, a to, czego naucza ona o Maryi, wyjaśnia z kolei wiarę w Chrystusa” (nr 487). Jeśli przyjmujemy wiarą tajemnicę wcielenia Chrystusa, jeśli wierzymy, że jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem, to nie jest trudne uwierzyć, że stał się człowiekiem z Maryi Dziewicy.

Chrystus narodził się „z Boga” (J 1, 13). Jego przyjście na świat wyznacza nowy początek w ramach ludzkości uwikłanej w historię pełną winy i grzechu. Tylko Bóg mógł takiego początku dokonać.  Od początku Chrystus jest poczęty „za sprawą Ducha Świętego” – dlatego w swoim bycie i w swoich czynach jest pod wpływem Ducha Świętego. Jest nowym człowiekiem, a jako taki jest początkiem nowej odkupionej ludzkości.

& 4. Prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek

 „Biorąc pod uwagę, że Chrystus jest Bogiem i człowiekiem (...)
trzeba rozważać w Nim obydwa aspekty,
gdy mówi, lub gdy Pismo Święte mówi o Nim,
oraz trzeba rozważać to, co mówi się o Nim i odnośnie do czego.
Ponieważ jak ciało i dusza są jednym człowiekiem,
tak Słowo i człowiek są jednym Chrystusem”
– św. Augustyn.

 

Bóg „zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu” (1 J 4, 9). Wiara chrześcijańska opiera się na tym podstawowym przekonaniu, które wielokrotnie zostało potwierdzone w Nowym Testamencie. To przekonanie zostaje uzupełnione i potwierdzone drugim, które stanowi jakby jego przeciwny „biegun”: Syn stał się ciałem, czyli prawdziwym człowiekiem. Św. Jan przekazuje ważne pouczenie, że ten, kto „uznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga” (1 J 4, 2). Od początku wiara chrześcijańska opiera się na tych dwóch przekonaniach, konsekwentnie walcząc z tendencjami nastawionymi na zakwestionowanie prawdziwego wcielenia Syna Bożego, pozwalającego na to, by móc mówić o prawdziwym Bóstwie Jezusa z Nazaretu.

Szczególnym momentem tej obrony stał się Sobór Chalcedoński z 451 r., który wyraził te przekonania w precyzyjnej formule, która wprawdzie może wydawać się trochę abstrakcyjna, ale pozostaje nieusuwalnym fundamentem wiary chrześcijańskiej: „Idąc za świętymi Ojcami, uczymy jednogłośnie wyznawać, że jest jeden i ten sam Syn, nasz Pan Jezus Chrystus, doskonały w Bóstwie i doskonały w człowieczeństwie, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, złożony z duszy rozumnej i z ciała, współistotny Ojcu co do Bóstwa, współistotny nam co do człowieczeństwa – we wszystkim... z wyjątkiem grzechu. Przed wiekami zrodzony z Ojca jako Bóg, w ostatnich czasach narodził się dla nas i dla naszego zbawienia jako człowiek z Maryi Dziewicy, Bożej Rodzicielki. Jeden i ten sam Chrystus Pan, Syn Jednorodzony, ma być uznany w dwóch naturach bez pomieszania, bez zmiany, bez podziału i bez rozłączenia. Nigdy nie została usunięta różnica natur przez ich zjednoczenie, lecz właściwości każdej z nich są zachowane i zjednoczone w jednej osobie i jednej hipostazie”.

Stwierdzenia te mają niezwykłe wprost znaczenie dla właściwego spojrzenia na Jezusa i Jego życie oraz dla odkrycia Jego znaczenia dla nas. Wynika z nich przede wszystkim, że to, co On mówi, czyni i przeżywa jest równocześnie Boskie i ludzkie. Sobór Watykański II następująco podkreślił ten fakt: „Syn Boży... ludzkimi rękoma pracował, ludzkim myślał umysłem, ludzką działał wolą, ludzkim sercem kochał”. Podstawą do takich stwierdzeń jest Ewangelia, gdzie czytamy, że Jezus wzrastał „w mądrości, latach i łasce” (Łk 2, 52), ucząc się tego, co ludzkie.

Gdy patrzymy na Jezusa Chrystusa, dostrzegamy, jak z Jego słów i czynów wyłania się Jego wszechstronna nadzwyczajność. Naucza nie tak jak uczeni w Piśmie. Dokonuje cudownych czynów i znaków, które można wyjaśnić tylko tym, że posiada Boską moc. To dzięki niej może uzdrawiać, panować nad zjawiskami natury, rozmnażać chleb, a zwłaszcza odpuszczać grzechy. Posiada szczególną wiedzę, która przekracza ludzkie zdolności poznawcze, dzięki której zna ludzkie myśli i swoje przeznaczenie (trzykrotnie zapowiadał swoją mękę i zmartwychwstanie). Przede wszystkim jednak był świadomy, że łączy Go szczególna i jedyna więź z Bogiem, którą wyrażał, zwracając się do Boga: „Abba – Ojcze”. To określenie wskazuje, że więź między Synem i Ojcem wynika z udziału w tej samej Boskości.

Jezus jest nie tylko prawdziwym człowiekiem, ale także „prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem”. Prawdziwe człowieczeństwo Jezusa jest więc jakby narzędziem, zwierciadłem i ikoną Jego Boskości.

& 5. Życie Jezusa

„Moc Chrystusa stworzyła cię, słabość Chrystusa stworzyła cię na nowo.
Moc Chrystusa sprawiła, aby to, co nie było stało się;
słabość Chrystusa sprawiła, aby to, co było, nie zginęło.
Uformowała nas Jego moc, odnalazła nas Jego słabość”
– św. Augustyn.

 

Jezus żył w określonym czasie, gdy August był władcą Rzymu i został ukrzyżowany „pod Poncjuszem Piłatem”. Jego życie należy do przeszłości, tak jak życie bardzo wielu pokoleń ludzkich, które nas poprzedziły. Jednak życie Jezusa, mimo iż należy do historii ludzkiej, jest czymś wyjątkowym, ponieważ wierzymy, że Jest On „prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem”. To wszystko, co przeżył, uczynił i wycierpiał jako człowiek, począwszy od narodzin Betlejem, aż do zmartwychwstania w Jerozolimie, stanowi jedno i jedyne wydarzenie – jest to nadzwyczajne życie ludzkie Jednorodzonego Syna Ojca. Całe życie Jezus jest życiem ludzkim i życiem Boskim.

Można wprawdzie analizować życie Jezusa przy pomocy rozmaitych nauk historycznych, starając się przy ich pomocy napisać najbardziej kompletną, poprawną i udokumentowaną Jego „biografię”, ale nie będzie ona wystarczająca do tego, by wyrazić to, czym On jest i co zrobił. Jego życie ma przede wszystkim nośność teologiczną, to znaczy jest znakiem i wyrażeniem Jego tajemnicy. Co więcej – to wszystko, co Jezus przeżył nie tylko należy do przeszłości, ale jest wciąż obecne i żywe. Nic z Jego życia nie przeminęło, ale wszystko trwa, ponieważ On zmartwychwstał i z całym swoim człowieczeństwem jest u Ojca. Jak żył dla nas jako człowiek, tak dla nas pozostaje człowiekiem ze swoim życiem w wieczności. Katechizm Kościoła Katolickiego stwierdza o ziemskim życiu Jezusa: „Ze wszystkim, co przeżył i wycierpiał za nas raz na zawsze, jest ciągle obecny «przed obliczem Boga», «aby wstawiać się za nami» (Hbr 9, 24)” (nr 519).

Chociaż więc Ewangeliści nie zostawili nam pełnej biografii Jezusa ani tym bardziej Jego portretu psychologicznego, to jednak te wydarzenia Jego życia i Jego rysy duchowe oraz wrażenia, jakie wywoływał, pokazują nam „jakość” Jego życia i Jego „znaczenie” dla nas. Każde wydarzenie, każdy gest i każdy ruch, jakie wyraziły się w życiu Jezusa, objawia Ojca i dokonało się dla naszego zbawienia. Jezus, będąc prawdziwym Bogiem, mógł nadać takie znaczenie temu wszystkiemu, co wyraziło się w Jego życiu. Nie możemy zapomnieć także, że to wszystko, co przeżył Jezus, stanowi wzór, do którego powinien zmierzać chrześcijanin, starając się coraz doskonalej odzwierciedlać go w swoim codziennym życiu. Jest to „wyzwalający” aspekt życia Jezusa, który zasługiwałby na szersze uwzględnienie w naszym życiu, aby także ono weszło na drogę, prowadzącą do pełni i zbawienia – by także ono stawało się objawieniem Ojca.

W jednym z kazań błogosławiony Josemaría Escrivá tak zachęcał swoich słuchaczy: „Iść za Chrystusem – tu właśnie tkwi sekret. Towarzyszyć Mu z bliska, tak byśmy na podobieństwo pierwszych Dwunastu żyli wraz z Nim; byśmy z Nim się stali jedno.  Jeżeli nie będziemy stawiać przeszkód łasce, wkrótce będziemy mogli powiedzieć, że przyoblekliśmy się w Pana Jezusa Chrystusa. Wówczas w naszym postępowaniu, jak w zwierciadle, będzie się odbijał Pan Jezus. Jeżeli zwierciadło będzie dobre, będzie odzwierciedlać najukochańsze oblicze naszego Zbawiciela bez zniekształceń, nie będzie Jego karykaturą i inni będą mieć możliwość podziwiania i naśladowania Go”.

& 6. Chrystus umarł za nas

„Pan Jezus Chrystus może być rozumiany i nazywany na trzy sposoby.
Pierwszy sposób traktuje Go jako Boga
i dotyczy Jego bóstwa równego i współwiecznego Ojcu przed przyjęciem ciała.
Drugi sposób dotyczy już przyjęcia ciała,
tak że ten sam Bóg jest już człowiekiem, a człowiek jest Bogiem.
Trzeci sposób dotyczy niejako całego Chrystusa w pełnej doskonałości tego człowieka,
w którym poszczególni ludzie jesteśmy Jego członkami”
– św. Augustyn.

 

Kościół od początku jest głęboko przekonany, że: „Nie ma, nie było i nie będzie żadnego człowieka, za którego nie cierpiałby Chrystus”, o czym przypomniał Katechizm Kościoła Katolickiego (nr 605). To przekonanie stanowi najgłębszy ośrodek wiary chrześcijańskiej. Śmierć Chrystusa na krzyżu nie była czymś przypadkowym, wynikiem nieszczęśliwego zbiegu okoliczności i tragedią, jaka mu się przytrafiła. Stanowi ona integralną i nieusuwalną część zbawczego zamysłu Boga, który – w swojej wiecznej miłości – pozwolił na wydanie Jezusa na śmierć krzyżową, aby w ten sposób dopełnił się Jego plan zbawczy. W Wyznaniu wiary stwierdzamy, że Jezus zstąpił z nieba „dla nas i dla naszego zbawienia”. Jezus nie żył tylko dla siebie, nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu (por. Mk 10, 45). Całe życie Jezusa było ukierunkowane na odkupienie człowieka. Taki był Jego jedyny cel i takie pragnienie ożywiało Go w ciągu Jego życia i Jego działalności. Ofiarowanie się za życie świata i pojednanie człowieka z Bogiem stanowiły cel Jego działań.

To życiowe pragnienie Jezusa ma jako jedyny motyw miłość Ojca, którą On uczynił swoją. Św. Jan tak streszcza ten fakt: „W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy” (1 J 4, 10).

„Chrystus umarł za nasze grzechy” (1 Kor 15, 3). Najdobitniej Jezus objawił taki cel swojej śmierci na krzyżu w czasie Ostatniej Wieczerzy, która bezpośrednio poprzedziła Jego wędrówkę na Kalwarię. Łamiąc chleb i podając go swoim uczniom mówił: „To jest Ciało moje, które za was będzie wydane” A biorąc kielich z winem, podał go z tymi słowami: „Ten kielich to  Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wydana” (Łk 22, 19-20). Jezus dał „swoim” swoje życie, tak jak dał im chleb i wino. Co więcej – chleb i wino stały się Jego Ciałem i Jego Krwią.

Śmierć Jezusa stała się ofiarą złożoną za nas i za nasze grzechy. Była to ofiara doskonała, ponieważ została złożona z wiecznej i doskonałej miłości. Jezus mówił do uczniów w Wieczerniku: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”  (J 15, 13). Tylko miłość ma moc pojednującą – zastąpiła ona brak miłości z naszej strony, którzy jesteśmy grzesznikami. Krzyż pozostaje więc znakiem miłości, która zwyciężyła raz na zawsze ludzki grzech.

Medytując tajemnicę śmierci Chrystusa na krzyżu, polski mistyk Kacper Drużbicki, wyraża takie pragnienie: „Teraz więc Panie mój Jezu, Boże mój i Królu stoimy razem (...) Ty grzechu nie miałeś (...), jesteś pełen łaski i prawdy, święty Boży. Ja zaś w grzechu jestem poczęty. (...) Moja jest wina, moje nieprawości, moja pycha, nieczystość (...) jestem więc winien kary, śmierci. Albo więc Panie odstąp od męki, albo daj mi jak najbardziej pełny w niej udział”.

 & 7. Prawdziwie zmartwychwstał

„Wiele bowiem jest w Chrystusie do poznania,
a szczególnie Jego zmartwychwstanie.
Na nie jest bowiem wszystko ukierunkowane,
a przede wszystkim cała religia chrześcijańska”
– św. Tomasz z Akwinu.

 

W wielkim wykładzie na temat zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, jaki św. Paweł zapisał w Liście do Koryntian, znajdujemy takie ważne stwierdzenia: „A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara. (...) Jeżeli tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy, jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania” (1 Kor 15, 14.19).

Święty Augustyn nawiązując do tych stwierdzeń powiedział lapidarnie: „Zmartwychwstanie Chrystusa jest wiarą chrześcijan”. Nasza wiara byłaby pozbawiona fundamentu, gdyby Chrystus umarł a nie zmartwychwstał. Jeśli życie Chrystusa zakończyłoby się tylko śmiercią, tak jak życie każdego człowieka, to krzyż, na którym umarł, byłby tylko znakiem okrucieństwa i bezsensu. Nie zostalibyśmy zbawieni i odkupieni. Nasza wiara miałaby za przedmiot kogoś śmiertelnego, wspominając go jako człowieka należącego tylko do przeszłości. Moglibyśmy w tym przypadku mieć nadzieję dotyczącą tylko naszego obecnego życia.

Aby uniknąć tego absurdu, św. Paweł stwierdza z mocą: „Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli” (1 Kor 15, 20). Dlatego właśnie Misterium Paschalne, czyli śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa, stanowi niekwestionowany ośrodek wiary chrześcijańskiej. Chrystus prawdziwie umarł, ale także prawdziwie zmartwychwstał. Niczym refren w okresie wielkanocnym w Kościele wyraża się to przekonanie: „Chrystus prawdziwie zmartwychwstał, Alleluja!” Wprawdzie Chrystus umierający, na oczach wszystkich w Jerozolimie, ukazał się po zmartwychwstaniu tylko wybranym świadkom, ale Jego ukazywania się są wiarygodne i wystarczają do tego, by móc oprzeć na nich naszą wiarę i nasze życie. Zostawiły one w historii głęboki ślad, któremu możemy w pełni zaufać.

Pierwszym śladem jest pusty grób. Uczniowie nie mogliby mówić o zmartwychwstaniu Chrystusa, gdyby nie zobaczyli pustego grobu i gdyby nie mogli go zobaczyć także inni ludzie. Jednak sam grób nie wystarcza do stwierdzenia zmartwychwstania, gdyż – jak sądzili już współcześni – ciało mogło zostać wykradzione przez uczniów (por. Mt 28, 15; J 20, 13-15).

Decydującym uzupełnieniem pustego grobu są ukazywania się Jezusa uczniom, które wyjaśniają, dlaczego grób jest pusty: „Nie ma Go tutaj, zmartwychwstał” (Łk 24, 6). Świadkowie tych ukazywań się potwierdzają, że Jezus żyje, że można Go zobaczyć i dotknąć, że można Go rozpoznać po Jego ramach, jakie odniósł w czasie męki (por. J 20, 27). Równocześnie jednak stwierdzają, że ciało Chrystusa nie było ciałem ziemskim, które powróciło do życia, ale ciałem nowym – chwalebnym.

Chrystus prawdziwie zmartwychwstał! Taka jest nasza wiara i nasza nadzieja. To przekonanie potwierdza, że Jezus jest Synem Bożym, że Jego słowa są godne zaufania, że ma moc odpuszczania grzechów. Jego śmierć i zmartwychwstanie dokonały się dla nas i dla naszego zbawienia. Ponieważ Chrystus zmartwychwstał, możemy być teraz i zawsze pewni, że „będzie z nami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20).

& 8. Powróci w chwale

„Jeśli nie idziesz do Chrystusa, nie możesz dojść do wiecznego spoczynku”
– św. Augustyn.

„On jest Ojczyzną, do której idziemy; On jest Drogą, którą idziemy”
– św. Augustyn.

 

Sam Jezus Chrystus obiecał swoim uczniom, że kiedyś powróci: „Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale...” (Mt 25, 31). Kościół od samego początku żyje tą prawdą. Do świadków wniebowstąpienia Chrystusa anioł mówi: „Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba” (Dz 1, 11). My dzisiaj wyznajemy w każdej Mszy świętej: „Głosimy śmierć Twoją Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale”. A w naszej modlitwie, powtarzając słowa, których nauczył nas Jezus, mówimy: „Przyjdź Królestwo Twoje”, ponieważ przyjście Królestwa oznacza przyjście Chrystusa.

Kiedy powróci Pan? Wielu chciałoby znać odpowiedź na to pytanie. Pierwsi chrześcijanie uważali, że nadejście tego „ostatniego” dnia jest bardzo bliskie (por. 1 Tes 4, 15), nie podawali jednak nigdy jakiejś konkretnej daty tego wydarzenia. Sam Jezus przestrzega przed zbytnią ciekawością w tym względzie: „Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą” (Dz 1, 7). Wcześniej mówił: „Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec” (Mk 13, 32).

Wiara chrześcijańska odrzuca wszystkie zapowiedzi i spekulacje dotyczące końca świata. Są one niedorzeczne dla kogoś, kto słucha nauczania Chrystusa. Jako chrześcijanie wiemy, że Chrystus może powrócić w każdej chwili i dlatego zawsze powinniśmy czuwać, oczekując na Niego. Wiara w powrót Pana jest wiarą, która kształtuje naszą wizję świata oraz podpowiada nam, jak mamy żyć. Wynika z niej, że czas obecny jest czasem Ducha Świętego i świadectwa, chociaż jest to czas, w którym jeszcze działa zło, nie oszczędzające Kościoła i poszczególnych wierzących. W ten sposób zostaje zapoczątkowana walka czasów ostatecznych.

Zanim ponownie przyjdzie Chrystus, Kościół musi przejść przez ostateczną próbę, która wstrząśnie wiarą wielu. Prześladowania towarzyszące jego pielgrzymowaniu odsłoni „misterium niegodziwości”. Pismo Święte mówi o Antychryście i czasach jego oddziaływania, w których moc zła będzie zdawała się dominować i zwyciężać. Jednak, patrząc na Misterium Paschalne Chrystusa, wyznajemy, że nadszedł ostatni etap czasów i że moment odnowienia świata został nieodwołalnie ustalony, ponieważ Chrystus powstał z martwych – On jest Panem kosmosu i historii. Jego Królestwo jest już obecne na ziemi, ponieważ Kościół jest jego zaczątkiem i zalążkiem. Już teraz Pan przychodzi i jest pośród nas.