DULOS 4 (listopad-grudzień 2002), PV 1
(przyczynki-varia)

Ks. Janusz Królikowski

Jezus Chrystus i kapłaństwo

 

& 1. Wprowadzenie

 

Do posoborowych doświadczeń Kościoła należy także poważny kryzys kapłaństwa. Co więcej – kryzysu tego nie można przypisać tylko przyczynom zewnętrznym w stosunku do Kościoła. Nie miałyby one takiej siły, jeśli nie zostałyby zachwiane podstawy teologiczne posługi kapłańskiej. W nowej sytuacji kulturowej powrócono do starych argumentów reformatorów z XVI w., do których doszły niektóre nowinki dostarczone przez egzegezę biblijną. W zaistniałej sytuacji teologia katolicka nie od razu znalazła odpowiednie odpowiedzi, które mogłaby zaproponować w tej kryzysowej sytuacji.

Pojawiły się więc w teologii opinie, że w Kościele pierwotnym posługi nie obejmowały elementu sakralnego, lecz miały tylko charakter funkcjonalny. Wychodząc z tego założenia, wyprowadzono wniosek, że śmierć Chrystusa definitywnie zlikwidowała wszelki podział na sacrum i profanum oraz że w Nowym Testamencie jedyną możliwą liturgią jest liturgia miłości przeżywanej w życiu konkretnym. Takie przekonanie oparto na błędnej interpretacji teologii św. Pawła, właściwej dla reformacji, według której przeciwstawienie miedzy Ewangelią i Prawem zakłada także obalenie kapłaństwa i kultu (ofiary), a tym samym sprowadzenie wszystkiego w chrześcijaństwie do profetyzmu i przepowiadania. Kryzys pojawił się, ponieważ w teologii katolickiej, która zaakceptowała bezkrytycznie wnioski egzegezy współczesnej, zabrakło odpowiedniej instancji hermeneutycznej, która pozwoliłaby na odpowiednie ustosunkowanie się do nich. Dzisiaj w poszukiwaniach teologicznych dotyczących kapłaństwa osiągnięto już wystarczającą równowagę, dzięki której widać lepiej związek między posługą przepowiadania i posługą celebracji Eucharystii. Proponuję tutaj kilka myśli o teologii kapłaństwa, które wyrastają na gruncie tych poszukiwań.

 

& 2. Posługa w Nowym Testamencie – uczestniczenie w posłaniu Jezusa Chrystusa

 

Szukając podstaw biblijnych kapłaństwa, trzeba przede wszystkim zrozumieć nowość Nowego Testamentu oraz widzieć jedność historii zbawienia. Ta nowość nie tyle polega na nowych ideach, ale dotyczy Osoby – Boga, który stał się człowiekiem, by przyciągnąć do siebie ludzi.

Kapłaństwo trzeba rozumieć wychodząc od chrystologii. Chodzi tutaj oczywiście o chrystologię nie zdeformowaną przez interpretacje oparte na uprzedzeniach, do których pojawienia się doprowadziła epoka liberalna i marksizm. Według interpretacji liberalnej Chrystus przeciwstawia czysty etos deformacjom religii obrzędowej, wolną odpowiedzialność osobistą religii kolektywnej, osobistą świadomość przed Bogiem wszelkiemu pośredniczeniu kultycznemu. Natomiast marksizm widzi w Chrystusie tylko rewolucjonistę i wyzwoliciela społecznego, który przede wszystkim walczy z dominacją kapłanów.

Chrystus przedstawiony w Ewangeliach bardzo różni się od tych jednostronnych interpretacji. Ma szczególną relację z Ojcem, działa na mocy otrzymanego od Niego posłania, całe Jego życie jest odniesione do Ojca, z którym stanowi jedno (por. J 7, 16; 5, 30; 10, 30). Tylko w tym kontekście może być zrozumiana posługa apostołów, w której kapłaństwo Kościoła odnajduje swój początek. Aby aktualizować swoje posłanie – które ze swej strony jest kontynuacją posłania, jakie On otrzymał od Ojca (por. J 20, 21) – Chrystus przekazuje apostołom szczególne władze. Oni sami nie mogliby odpuszczać grzechów, czy mówić: „To jest Ciało moje”. Ta władza uzdalnia ich do czynienia tego wszystkiego, co jest im udzielone przez Boga, a przez Kościół jest nazywane „sakramentem”. Żaden człowiek nie może sam siebie nazwać kapłanem ani zostać ustanowiony kapłanem na mocy decyzji wspólnoty ludzkiej. Następuje to tylko na mocy sakramentu, który należy do Boga. Posłanie może być otrzymane od Chrystusa przez sakrament, przez który człowiek staje się narzędziem Chrystusa w świecie.

To zjednoczenie z Panem, poprzez które człowiek otrzymuje władzę wypełniania tego, czego sam nie jest w stanie wypełnić, nazywa się sakramentem. Nowe posłanie, jakie wiąże się z wyborem Dwunastu, ma charakter sakramentalny. Ta struktura stanowi sam ośrodek  orędzia biblijnego. Jest oczywiste, że taka posługa zainicjowana przez Chrystusa jest całkowicie nowa i w żaden sposób nie wywodzi się ze Starego Testamentu. Opiera się na nowej władzy, jaką posiada sam Chrystus. Posługa sakramentalna Kościoła wyraża nowość Jezusa Chrystusa oraz Jego stałą obecność w historii.

 

& 3. Sukcesja apostolska

 

W jaki sposób to, co zostało powiedziane, jest rozumiane i przeżywane w czasie apostołów i jaki rozwój nastąpił w okresie poapostolskim? Św. Paweł jasno rozumie zadanie apostołów: „Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień” (2 Kor 5, 20). Jawi się bardzo jasno natura tej posługi, którą uważamy za istotę kapłaństwa. Apostoł mówi i pojednuje nie na mocy własnej władzy, ale na mocy władzy otrzymanej od Boga (por. 2 Kor 6, 4; 5, 18; Ef 2, 12). Już w pismach apostolskich jest więc oczywiste rozróżnienie między posługą apostoła i wspólnymi darami życia chrześcijańskiego (por. 1 Kor 4, 1; 4, 21; 5, 5). Postać apostoła nie ma nic wspólnego z tak zwaną anarchią duchową, którą niejednokrotnie usiłowali wyprowadzić egzegeci z pierwszego Listu do Koryntian i zaproponować jako prawdziwy obraz Kościoła. Apostoł działa nie na mocy własnej władzy, ale na mocy władzy otrzymanej od Chrystusa; działa nie jako członek wspólnoty, ale jako z niej wyłączony, do której mówi w imieniu Chrystusa.

Ta struktura dialogiczna należy do natury objawienia. Wiara jest darem, który pochodzi od Chrystusa – nie jest wynikiem refleksji lub uczciwości człowieka. Gdy traci się z oczu to extra divinum, zostaje zagrożona istotna struktura wiary chrześcijańskiej. Wspólnota, która usiłowałaby ukonstytuować się jako Kościół lub wspólnota eklezjalna, niszczyłaby dialogiczną tajemnicę objawienia i dar łaski, która jest zawsze otrzymywana ab alio. We wszystkich sakramentach dar Boży i człowiek stoją naprzeciw siebie. Ta sama struktura odnosi się także do słowa Bożego. Wiara rodzi się nie z czytania, ale ze słuchania. Przepowiadanie słowa przez tego, kto jest do tego posłany, należy do struktury wiary.

Zagadnienie sukcesji apostolskiej jest dzisiaj nadal bardzo dyskutowane, ponieważ w pierwszym okresie rodzącego się Kościoła słowo „apostoł” ma bardzo szerokie znaczenie. Dopiero pod koniec pierwszego wieku, w teologii św. Łukasza zostaje ono zarezerwowane Dwunastu wybranym przez Chrystusa. Inne posługi nie zostają definitywnie określone oraz pojawiają się nowe, które wychodzą poza wspólnoty lokalne (np. nauczyciele i prorocy). Inne jeszcze służą Kościołom lokalnym, a u chrześcijan wywodzących się z judaizmu przyjmują miano „prezbiterów”, podczas gdy we wspólnotach wywodzących się z pogaństwa znajdujemy po raz pierwszy „biskupów” i „diakonów”.

Pod koniec czasów apostolskich struktura sukcesji osiąga swoją wstępną dojrzałość, o czym świadczą dwa bardzo ważne teksty. Przede wszystkim pożegnanie św. Pawła z Efezjanami, z którego wynika że określenia „prezbiterzy” i „biskupi” są równoważne (por. Dz 14, 17.28). Pozwala to również uznać, że tradycje chrześcijańskie wywodzące się z judaizmu i z pogaństwa przeniknęły się wzajemnie oraz przekształciły się w jedną posługę sukcesji apostolskiej. Duch Święty – a nie wspólnota – ustanowił ich pasterzami, aby kierowali Kościołem Boga, który Chrystus nabył własną krwią i im powierzył (por. Dz 20, 28). Wynika z tego, że posługa prezbiterów i biskupów istotnie utożsamia się z posługą apostołów. Św. Łukasz rozróżnia tę istotną tożsamość, która opiera się na zasadzie sukcesji, od różnicy formalnej. Dla niego miano „apostołów” przysługuje tylko Dwunastu, a szczególny charakter ich początku różni się od stałego charakteru sukcesji. W tym znaczeniu posługa prezbiterów i biskupów jest różna od posługi Dwunastu – są następcami, a nie apostołami. Do struktury objawienia i Kościoła należy pewne „semel – raz na zawsze” i pewne „semper – zawsze”. Władza udzielona przez Chrystusa, uzdalniająca do pojednywania, rządzenia, nauczania trwa niezmiennie w następcach, ale są oni prawdziwymi następcami tylko wtedy, jeśli „trwają w nauce apostołów” (Dz 2, 42).

To samo wynika z pierwszego Listu św. Piotra (por. 5, 1-4). Nazywając się „współstarszym”, autor stwierdza tożsamość posługi apostolskiej i posługi prezbiterów, teologicznie powiązanych między sobą. Uznając w ten sposób prezbiterów za ustanowionych do tej samej posługi ustala pryncypium sukcesji apostolskiej. Także Piotr, który określił Chrystusa jako „Pasterza i Stróża dusz waszych” (2, 25), posługując się tym samym językiem określa Go mianem „Najwyższego Pasterza” (5, 4). Apostoł, zakładając to samo znaczenie słowa episcopus – to znaczy „stróż, który stoi na czele i opiekuje się” – widzi pokrywanie się tego znaczenia ze słowem „pasterz”. W ten sposób świeckie słowo episcopus zaczęło oznaczać Chrystusa Pasterza oraz pojawia się nowa terminologia chrześcijańska i nowe rozumienie sakralności w wierze chrześcijańskiej. Jak określenie „współstarszy” łączy apostołów i prezbiterów ich następców, tak słowo episcopus łączy tych następców z Chrystusem oraz ukazuje podstawę chrystologiczną posługi biskupów i prezbiterów. Trzeba więc powiedzieć, że na końcu epoki apostolskiej w pismach Nowego Testamentu jest obecna bezpośrednia teologia kapłaństwa nowotestamentalnego. Zawsze stanowiła ona ośrodek każdej teologii kapłaństwa chrześcijańskiego w ciągu wieków.

 

4. Nasza posługa

 

W świetle tych rozważań zarysowuje się kilka istotnych postulatów pod adresem formacji i posługi kapłańskiej.

  • Ponieważ kapłaństwo Nowego Testamentu zakłada prawdziwe powiązanie z posłaniem Jezusa Chrystusa, także kapłan, który włącza się w to posłanie powinien mieć bezpośrednią relację z Chrystusem. Jest to sprawa o podstawowym znaczeniu. Każda formacja kapłańska powinna prowadzić do poznania Jezusa Chrystusa i miłości do Niego. Kapłan powinien być człowiekiem rzeczywiście duchowym – żyjącym pełnią życia w Chrystusie – gdyż w przeciwnym wypadku nie zdoła wypełnić powierzonego mu posłania, ale także nie zdoła wytrwać.
  • Kapłan nie powinien szukać siebie, swojej korzyści czy też swojego sukcesu. Nie powinien ufać we własne siły. Powinien być gotowy do zaangażowania swojego życia dla Chrystusa i dla człowieka; do siania, pozwalając, by inni zebrali plon; do pracy ze spokojem i radością, zostawiając Panu troskę o owoce. Gdy szuka się własnego sukcesu, nieuchronnie pojawiają się trudności. Kapłan troskę o sukces powinien zostawić Chrystusowi.
  • Z wewnętrznej relacji z Chrystusem rodzi się również miłość do ludzi, by zbliżać ich do zbawienia, także pośród trudności napotykanych w duszpasterstwie, które jest owocem miłości. Jak zbawienie przyszło przez krzyż Chrystusa, tak przez krzyż dokonuje się jego aktualizacja.