DULOS 3 (lipiec-październik 2002), PV 1
(przyczynki-varia)

Ks. Janusz Królikowski

Jezus Chrystus - Syn Boży
Medytacja

& 1

1. Dwa oblicza Jezusa Chrystusa.

W ramach rozważań na temat osoby Jezusa Chrystusa, musimy wciąż na nowo zbliżać się do samej istoty Jego tajemnicy, to znaczy do Jego Bóstwa. Zawsze, ilekroć stajemy przed tajemnicą, czujemy się onieśmieleni, zażenowani i niepewni, ponieważ tajemnica stanowi jakąś barierę postawioną na drodze naszego poznania i zawiera jakąś niewiadomą, której nie potrafimy sobie w pełni wyjaśnić. Jednak w rozumieniu religijnym tajemnica jest jakimś odkryciem i ukazaniem człowiekowi prawdy, do poznania której nigdy nie doszedłby mocą własnego umysłu i dlatego w sposób paradoksalny, jest ona światłem dla ludzkiego poznania. Bóg, gdy z miłości do człowieka komunikuje i objawia mu prawdę o sobie, nie czyni jej równocześnie w pełni oczywistą dla rozumu ludzkiego i dlatego też pozostaje miejsce na zbawczy akt wiary, którym człowiek z pełnym zaufaniem i poddaniem przyjmuje Boże orędzie i wezwanie do wspólnoty życia z Bogiem.

Jezus Chrystus to Syn Boży, który stał się człowiekiem – tak głosi nieprzerwanie wiara Kościoła. W Nim to tajemniczy i niewymowny Bóg zbliżył się do ludzi, zamieszkał wśród nich i ukazał się wyraźniej niż kiedykolwiek przedtem w dziejach człowieka. Chrystus stał się kamieniem węgielnym chrześcijaństwa, objawiając tajemnicę Boga i zagadkę człowieka. Bez niego sam Kościół traci sens swego bytu. Jezus Chrystus wszedł w historię ludzkości i stał się dla niej ustawicznym problemem i wciąż jest rozstrzygającym dla każdego człowieka pytaniem.

Kim zatem Jezus Chrystus? Oto pytanie, które stawiali sobie jego uczniowie, które wciąż stawia sobie człowiek.

Był piękny letni wieczór. Pokryty śniegiem Hermon majestatycznie spoglądał na wędrowca, który szedł z Apostołami w kierunku Cezarei Filipowej. Nagle zatrzymuje się On i stawia pytanie: „Za kogo uważają Mnie ludzie?” (Mk 8, 27). Na pytanie to można udzielić wielu odpowiedzi, dlatego też Marek Ewangelista natychmiast przytacza kilka rozpowszechnionych wówczas wersji: za Jana Chrzciciela, za Eliasza lub za jednego z proroków. Do odpowiedzi tych można dorzucić wszystkie inne, proponowane przez dawne i współczesne badania historyczne, filozofie oraz inne nauki. Jezusa z Nazaretu uznawano więc za wędrownego rabina żydowskiego, największego moralistę wszystkich czasów, fanatyka religijnego, mityczną projekcję nie dającego się wykorzenić ludzkiego pragnienia boskości, za rewolucjonistę i oszusta, za mędrca i płomiennego wizjonera, za demagoga i przywódcę ruchu społeczno-religijnego. Historia ludzkości zna zresztą wiele jeszcze innych etykietek, które przyklejano tej niezwykłej postaci, aby ją sklasyfikować i wyjaśnić. Trzeba jednak zauważyć, że wszystkie te stwierdzenia są odpowiedzią na pytanie: „Za kogo uważają mnie ludzie?” I wszystkie te odpowiedzi, choć w sposób paradoksalny zawierają pewne elementy prawdy, a chybiają po prostu dlatego, że są proponowane przez tych, dla których Jezus jest tylko jedną spośród wielu ludzkich istot – być może niezwykłą, zawsze wybitną i interesującą, lecz bynajmniej nie wyjątkową. Innymi słowy, owe odpowiedzi na pytanie o tożsamość Jezusa pochodzą od tych, którzy nie wierzą w Jezusa, którzy nie podzielają przekonania, iż w taki czy inny sposób Jezus jest ośrodkiem ludzkiej historii, żywym wcieleniem Bożej miłości do ludzi.

Lecz w ów pamiętny letni wieczór Jezus z Nazaretu rzucił swym uczniom niby kotwicę jeszcze jedno pytanie. Zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?” Teraz więc prosi swych uczniów, tych którzy wierzą w Niego i są Mu osobiście oddani, żeby powiedzieli, co sami o Nim sądzą i właściwie dlaczego Mu zawierzyli. Piotr, mówiąc w imieniu pierwszych uczniów Jezusa oraz późniejszych pokoleń wiernych, odrzekł: „Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego” (Mt 16, 16). Odpowiedź Piotra, jak wyjaśnia Ewangelia, mogła wyrosnąć tylko na gruncie wiary, chociaż równocześnie Chrystus był dla niego tak bliski i ludzki.

& 2

Oto dwa pytania, dwie różne odpowiedzi, dwie postawy ludzi, które – jeżeli weźmiemy oddzielnie – jak echo ustawicznie powtarzają się poprzez wieki w głosie tych, którzy na problem Chrystusa odpowiadają jednostronnie, dostrzegając w Nim bądź tylko postać historyczną, bądź tylko transcendentnego Boga. Zdrowa myśl i życie chrześcijańskie, jak świadczy cała historia, zawsze broniły się i protestowały, nieraz bardzo gwałtownie, przeciw rozumieniu Jezusa Chrystusa tylko jako wspaniałego człowieka, czy tylko jako Boga przebranego za człowieka. Te dwa oblicza Jezusa Chrystusa stapiają się bowiem w jedną nierozerwalną i tajemniczą rzeczywistość Boga, który stał się człowiekiem. Chrystus jest więc postacią złożoną, w której to co zrozumiałe, ludzkie i historyczne, jednoczy się z tym, co ponadrozumowe, transcendentne i ponadhistoryczne. W tym właśnie związku kryje się źródło całej tajemnicy Jezusa Chrystusa. W rzeczywistości takim właśnie jest Jezus Chrystus opisany na kartach Ewangelii. Innego Chrystusa Ewangelia nie zna, jak tylko tego, w którym „Słowo stało się ciałem”.

Istnieje stałe zagrożenie zachwiania harmonii tych dwóch imion Jezusa - Człowieka i Chrystusa - Boga. Wielu przyznaje się dziś do Jezusa widząc w nim genialnego reformatora czy rewolucjonistę, dążącego do radykalnego wyzwolenia człowieka spod ucisku religijno-społecznego establishmentu. Z drugiej strony, ludzie wierzący mają naturalną skłonność do widzenia w Jezusie przede wszystkim Chrystusa, Pana świata, Alfę i Omegę stworzenia, „Boga-z-nami”, Głowę Ciała Kościoła. Nie można jednak zrozumieć postaci Jezusa Człowieka bez wyznania w Nim Chrystusa – Boga. Ale i odwrotnie – autentyczne wyznanie wiary w Chrystusa Boga musi odnieść się do konkretnej postaci Jezusa z Nazaretu. Innymi słowy, chrześcijaństwo nie jest ani absolutyzacją mitu, ani zastygnięciem w ziemskich ideach wyzwolenia. Jeżeli Jezus stale urzeka ludzi, to dlatego, że nie tylko jest On postacią historyczną; jeżeli zaś Chrystus staje przed człowiekiem jako konkretna osoba, to wynika to z tego, że żyje jako Jezus z Nazaretu. Połączenie tej dialektycznej opozycji budzi nadzieję zbliżenia się do tajemnicy Jezusa Chrystusa.

Rzeczywiście, Jezus historii jest także Panem wiary, tak, jak Pan wiary jest jeszcze ciągle Jezusem historii. Istnieje absolutna ciągłość między Słowem Boga – Stwórcą, Mądrością, która towarzyszyła prorokom, Dzieciątkiem z Betlejem, Człowiekiem ukrzyżowanym na Golgocie, Chrystusem w chwale obecnym w Eucharystii, Nauczycielem życia, który formuje świętych.

Mamy tutaj zbliżyć się do Chrystusa od strony Jego boskiego oblicza. Wzdrygamy się przed wizją czysto ludzkiej wiwisekcji złożonej rzeczywistości Jezusa Chrystusa i dlatego będziemy mówić o Chrystusie jako Bogu, uświadamiając sobie Jego tożsamość z Jezusem z Nazaretu. W wątku Jego życia ukazanego w Ewangelii oba te Jego oblicza są połączone w sposób nierozerwalny. Rozpatrujemy je oddzielnie, lecz z zaznaczeniem, że podział ten jest czysto umowny. Nic bowiem nie byłoby bardziej sprzeczne z Ewangelią, jak izolowanie ludzkiej postaci Chrystusa od interwencji Bożych, które według Ewangelii z nią się łączą.

& 3

Świadectwa biblijne, które stanowić będą podstawę i źródło dla naszych rozważań nie są czystą historią i opowiadaniami biograficznymi o Jezusie z Nazaretu. Są one katechezą i wyznaniem wiary, to znaczy wyrażają przekonania tych, w których wydarzenie paschalne zmartwychwstania Jezusa Chrystusa przekształciło ich poznanie dotyczące Jezusa. Są one wynikiem paschalnej wiary Jego uczniów i dlatego nie możemy w żadnym wypadku przy odczytywaniu Ewangelii abstrahować od tego doświadczenia. Z drugiej strony, świadectwa biblijne nie są wyłącznie świadectwem wiary pierwszych chrześcijan, ale zawierają również wątki i elementy historii oraz obiektywnej informacji o przedpaschalnych dziejach Jezusa, a więc dotyczących Jego ziemskiej egzystencji. Nie można zatem wybierać między historią bez wyznania wiary, a wyznaniem wiary pozbawionym korzeni historycznych. Stąd też konsekwentnie musimy przyjąć, że w Ewangelii Chrystus objawia swoje bóstwo w ludzkim obliczu Jezusa z Nazaretu; i odwrotnie – człowieczeństwo Jezusa jest znakiem Jego bóstwa, gdyż nie wiemy niczego o Synu i niczego o Ojcu inaczej, jak tylko patrząc na Jezusa. Przez to właśnie oblicze Bóg staje się widzialny i nam bliski.

Wyznanie Bóstwa Chrystusa jest aktem wiary. Nikt bowiem nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: „Panem jest Jezus” (1 Kor 12, 3). Nie trzeba nic więcej, jak tylko tego daru Ducha, który jest Duchem Jezusa, aby mógł być On rozpoznany jako oblicze Boga. Wiara więc, jak mówi św. Paweł, polega na uznaniu tożsamości Jezusa z Nazaretu ze Słowem stwórczym. Stwierdzenie to jest czymś niesłychanym, dlatego też mamy prawo sprawdzić jego podstawy i zadać sobie pytanie, czy Ewangelia naprawdę nam je narzuca?

Przyjrzyjmy się więc najpierw temu, co stanowi wątek publicznego życia Chrystusa, aby wykazać, że Jego postępowanie, sposób życia, a ostatecznie proces i śmierć dają się wytłumaczyć jedynie tym, że rościł sobie prawo do autorytetu Boskiego. Roszczenie to arcykapłani uznali za bluźnierstwo, ale jego zakwestionowanie byłoby równoznaczne z zakwestionowanym całokształtu Jego nauki oraz wydarzeń Jego życia i śmierci.

Przedmiotem naszych dociekań będzie więc najpierw postępowanie i czyny Chrystusa w Jego ziemskim życiu, następnie świadectwo wypowiedzi i słów Chrystusa o Jego bóstwie, a wreszcie pojęcie jakie utworzyli sobie o Nim Jego uczniowie i pierwsza gmina chrześcijańska.

 

& 4

2. Świadectwo czynów Chrystusa o Jego Bóstwie

Najpierw musimy się zatem przyjrzeć postępowaniu Chrystusa, które – jak widzimy w Ewangelii – świadczy, że rości On sobie prawo do władzy przysługującej samemu tylko Bogu.

Znamienny jest przede wszystkim stosunek Chrystusa do Prawa żydowskiego, które stanowiło podstawę i znak przymierza narodu wybranego z Bogiem. To przymierze było największą chlubą Izraelitów, sensem ich narodowego istnienia i ośrodkiem ich religii. Uczeni w Piśmie i faryzeusze uważali się za wyłącznie kompetentnych interpretatorów Prawa. A tymczasem Chrystus w Kazaniu na Górze mówi: „Słyszeliście, że powiedziane było: Nie zabijaj. A Ja wam powiadam, że każdy, który się gniewa na brata swego, będzie winien sądu” (Mt 5, 21). Chrystus taką samą postawę przyjmuje w stosunku do wielu innych nakazów Prawa Mojżeszowego, przyznając sobie prawo do zmieniania tego, co ustanowił sam Jahwe. Stawia się On zatem na równi z prawodawcą starego Prawa, a więc pośrednio głosi, że jest Synem Bożym.

To samo odnosi się do prawa szabatu, które, wpisane już w strukturę opisu stworzenia, było w świadomości Izraelity jednym z najświętszych postanowień Bożych. Chrystus zaś, kiedy faryzeusze gorszą się, że uczniowie Jego zbierają kłosy w dzień szabatu i że On sam uzdrawia w szabat, odpowiada: „Syn Człowieczy jest panem szabatu” (Mt 12, 8). Z tego powodu oskarżają Go, że „czyni się równym Bogu” (J 5, 17) – a to było w oczach Izraelity bluźnierstwem. Mamy tu zatem bezsporne świadectwo, że Żydzi uważali Chrystusa za kogoś, kto rościł sobie prawo do Boskich prerogatyw.

Co więcej, Chrystus stwierdza, że nie przyszedł obalać Prawa, ale ono samo straciło już rację swego bytu, ponieważ On sam w swojej Osobie jest nowym Prawem, a podstawą głoszonej przez Niego doskonalszej moralności jest przykazanie miłości Boga i bliźniego (por. Mt 7, 12). Taka postawa Chrystusa zaskakuje faryzeuszy, uważają ją za niebezpieczną, atakują i zastawiają pułapki, ale nie są w stanie zdefiniować jej w oparciu o dostępne im kategorie.

Jednym z momentów ujawniających, że Chrystus rości sobie prawo do potęgi boskiej, jest odpuszczanie grzechów. Do paralityka rzekł Jezus: „Synu odpuszczają ci się grzechy twoje, a uczeni w Piśmie myśleli: On bluźni. Któż może odpuszczać grzech, jeśli nie sam Bóg” (Mt 2, 5-7). Zarzut bluźnierstwa świadczy znowu o tym, że Chrystus stwierdza swoją Boskość, gdyż tylko moc Boża może dotrzeć do korzeni zła w człowieku, wobec którego sam człowiek jest bezsilny.

Chrystus tak często dokonuje cudów, korzystając ze swojej własnej mocy, której udziela Apostołom. W ten sposób stwierdza, że jest władcą ludzkiego życia i praw przyrody. Przez wskrzeszenie Łazarza Jezusa umieszcza się jakby w przedłużeniu działania Jahwe w Starym Testamencie. Oświadcza On Marcie: „Jam jest zmartwychwstanie i życie” (J 11, 25). Stajemy tutaj w obecności owego Bożego JA, które rości sobie prawo do władzy nad życiem i śmiercią, władzy wynikającej z własnej potęgi.

Współczesnych uderzało też to, że Jezus „uczył ich jako ten, który ma władzę” (Mt 7, 29), powołując się jedynie na swój własny autorytet. Ukazuje, że ma prawo wymagać absolutnego posłuszeństwa, które należy się tylko Bogu.

Poprzez sposób działania objawia się sposób istnienia. Ten zaś sposób działania zawiera się w wydarzeniach, których osnowa historyczna jest niewątpliwa. I to właśnie sprawia, że życie Jezusa z konieczności stawia wobec Jego tajemnicy. Skoro był tym, kim zapewniał, że jest, to tylko dwie postawy były możliwe: skazać Go jako bluźniercę i oszusta lub uczcić jako Syna Bożego. A przecież wszyscy ludzie, którzy znają Chrystusa z kart Ewangelii uznają zgodnie przynajmniej to, że jest On najwspanialszym człowiekiem, podziwiają Jego zdumiewającą mądrość, dobroć bez granic, jasność umysłu. Czy wobec tego taki człowiek mógłby być oszustem? Sprzecznością jest widzieć w Nim szczyt ludzkości i nie wierzyć Jego słowom. Należy zatem uznać, że wiara w to, iż Chrystus mówił prawdę, jest absolutnie uzasadniona i to przy całej ścisłości intelektualnej, bez żadnych ustępstw dla jakichś uczuciowych założeń.

& 5

3. Świadectwo słów Jezusa o Jego synostwie Bożym

Zwróćmy teraz uwagę na słowa i wypowiedzi samego Chrystusa, a więc odwołujmy się do Jego świadectwa o sobie samym.

Nowy Testament zawiera teksty, które jednoznacznie potwierdzają świadomość Jezusa o Jego synostwie Bożym i stanowią autentyczne słowa Jezusa. Klasycznym w tym względzie jest tekst z Ewangelii św. Mateusza 11, 25-27: „Wysławiam Cię Ojcze, Panie nieba i ziemi, że ukryłeś to przed mądrymi i uczonymi, a objawiłeś prostym. Wszystko zostało Mi przekazane przez mojego Ojca i nikt nie poznaje Syna tylko Ojciec. Także Ojca nikt nie poznaje tylko Syn i ten, któremu Syn zechce objawić”. W zacytowanych zdaniach uderza to, że Jezus nazywa Boga swoim Ojcem. Jezus ma świadomość, że w pełni zna Ojca; i odwrotnie – Ojciec zna doskonale Syna. Poznanie to nie dotyczy tylko właściwych sfer poznawczych, lecz wyraża niezwykłą łączność z Bogiem na poziomie ścisłej relacji ontycznej Ojca z Synem. Jezus przejmuje rolę Bożej Mądrości i podobnie jak Mądrość staje się przedmiotem poznania Bożego. Jako Syn Boży posiada Mądrość Bożą, a jako reprezentant zbawczego misterium Boga, poznaje Boga. Świadczy to o wzajemnym przenikaniu się dwóch Osób Bożych w Boskości oraz znajomości zbawczych tajemnic Bożych przez Syna. Ponieważ Syn przeniknął tajemnice zbawczego zamysłu Boga, może je także objawiać. Nasz tekst rozwija zatem koncepcję o bezpośredniej i osobowej relacji między Ojcem i Synem oraz potwierdza fakt, że Jezus uważał się za Syna Bożego. Na tej świadomości Jezusa zasadzają się wszystkie inne teksty popaschalne podkreślające tę prawdę.

Ewangelia św. Mateusza przytacza znany nam już epizod z okolic Cezarei, kiedy to Piotr wyznał: „Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego”. Chrystus komentując to wyznanie stwierdza, że nie ciało i krew dały to przekonane Piotrowi, lecz Ojciec, który jest w niebie. Chrystus przyjął wyznanie Piotra o swoim synostwie Bożym, rozumianym w sensie właściwym, ontologicznym, opartym na jedności natury z Ojcem. Przyjęcie Chrystusa za przybranego Syna Bożego nie byłoby czymś nadzwyczajnym i nie trzeba by było objawienia, aby się o tym dowiedzieć, gdyż każdy Izraelita był adoptowanym synem Bożym.

Zachowanie się Chrystusa przed trybunałem żydowskim oraz reakcja arcykapłana i członków sądu również świadczą, że miał on świadomość synostwa Bożego i to w znaczeniu właściwym. Na pytanie pod przysięgą, aby Jezus powiedział, czy jest Synem Bożym, odpowiada: „Tak. Jestem nim” (Łk 22, 70). Synostwo Boże, do którego Chrystus się przyznaje może być brane w znaczeniu moralno-prawnej adopcji i w znaczeniu właściwym. Siła argumentu opiera się na fakcie, że Chrystus sam przyznaje sobie ową godność w znaczeniu bytowym, to znaczy z natury, i swoje świadectwo pieczętuje śmiercią. Trybunał rozumie, o jakie synostwo Chrystusowi chodzi i dlatego arcykapłan oświadcza: „Zbluźnił. Winien jest śmierci!” Za przypisywanie sobie synostwa Bożego w znaczeniu moralnym Żydzi nikogo nie skazywali na śmierć, gdyż każdy dobry Izraelita mógł o sobie tak powiedzieć. Trybunał żydowski doskonale rozumiał świadectwo Chrystusa i fakt, że przypisywał On sobie prerogatywy i przymioty boskie. Skazał Chrystusa na śmierć zgodnie z literą prawa, nie chcąc uwierzyć znakom i słowom Chrystusa. Chrystus nie protestował dlatego, że był przekonany o swoim bóstwie.

Przytoczyliśmy zaledwie kilka świadectw Chrystusa, zawartych w Ewangeliach, ale jest ich znacznie więcej. Świadectwo Chrystusa jest tak zespolone z całością Ewangelii, że nie można odnośnych tekstów usunąć bez zniekształcenia całości. Przypuszczenie, że pierwsze pokolenie chrześcijan utworzyło sylwetkę Chrystusa-Boga bez opierania się na nauce Jezusa, wydaje się mistyfikacją. Wydaje się czymś nieprawdopodobnym, by pierwsza czy druga generacja chrześcijan nastawiona monoteistycznie skonstruowała Ewangelie wraz z ideą Bóstwa Chrystusa bez oparcia o Jego naukę.

& 6

4. Świadectwo pierwszej gminy chrześcijańskiej

Wiara pierwotnego Kościoła w bóstwo Chrystusa Pana nie kształtowała się powoli w świadomości chrześcijan, ponieważ Dzieje Apostolskie, listy św. Pawła i inne najstarsze dokumenty tradycji mówią nie o rozwoju, ale o samym fakcie wiary. Wiara ta jest wiarą natchnioną wydarzeniem zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, ale głoszą ją ci, którzy są świadkami tak zmartwychwstania, jak przedtem byli świadkami życia i śmierci Jezusa ziemskiego. Odróżnienie „Jezusa historii” od „Chrystusa wiary” nie pociąga za sobą przeciwstawienia sobie obu tych pojęć. Posługując się określeniem „Jezus Chrystus”, Kościół wiąże w jedną całość tytuł nadany Jezusowi przez wiernych oraz historyczną osobę, która żyła na ziemi; wiąże on interpretację faktu Chrystusa i sam jego fakt. Wiara ta jest przekonaniem Kościoła pierwotnego o bóstwie i człowieczeństwie Chrystusa, a to pociąga za sobą Jego kult jako Boga-Człowieka. Gminy chrześcijańskie wierzą, że Chrystus jest dawcą życia (por. Dz 3, 15), Panem wszystkiego i sędzią świata (por. Dz 10, 36-42); przez Jego Imię są odpuszczane grzechy i dzieją się cuda (por. Dz 3, 6), a Kościół Boży jest Jego Kościołem (por. Dz 20, 28). Do Chrystusa chrześcijanie modlą się jako do Boga, jak o tym świadczy modlitwa Szczepana męczennika: „Panie Jezu, przyjmij ducha mego..., Panie nie poczytaj im tego grzechu” (por. Dz 7, 59-60).

Zupełnie szczególnym świadectwem wiary Kościoła pierwotnego są Listy św. Pawła, które są najstarszymi pismami Nowego Testamentu. Św. Paweł głosi jednoznacznie naukę, że Jezus z Nazaretu jest Bogiem, który we własnej Osobie zstąpił na ten świat. Apostoł przypisuje Chrystusowi godność, przymioty i dzieła, które mogą być właściwe tylko Bogu. Dla Pawła Chrystus jest przede wszystkim Chrystusem zmartwychwstałym, w którym objawiło się boskie dzieło zbawienia. W Chrystusie realizuje się wieczny zamysł i plan Boga dotyczący zbawienia człowieka. Zbawienie równoznaczne z usprawiedliwieniem człowieka dokonuje się przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Wyzwolenia człowieka z grzechu i jego uświęcenia mógł dokonać tylko Bóg i rzeczywiście dokonał tego przez swego Syna. W Jezusie dokonało się decydujące działanie Boże, tak że Jezus stanowi zasadnicze i centralne wydarzenie historii zbawienia. On będąc Bogiem daje uczestnictwo w życiu Bożym i dokonuje boskiego usynowienia człowieka.

Istnieją w Listach św. Pawła szczególnie piękne i głębokie wypowiedzi o Chrystusie, zwane hymnami chrystologicznymi, w których Apostoł wyznaje Bóstwo Chrystusa.

W liście do Kolosan 1, 15-20 czytamy: „On-Chrystus jest obrazem Boga niewidzialnego. Pierworodnym wszelkiego stworzenia, bo w Nim zostało stworzone i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi... Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie”. W zacytowanym fragmencie św. Paweł nadaje roli Chrystusa w zbawczym planie Boga wymiar kosmiczny. Chrystus jawi się jako Syn Boży istniejący przed wiekami, który pełni swoje posłannictwo już przy stworzeniu świata. Ten sam Syn Boży, który stworzył świat i podtrzymuje go w istnieniu, przychodzi we wcieleniu, aby na nowo objąć świat i nadać mu kształt ostateczny. Św. Paweł niedwuznacznie podkreśla ideę preegzystencji Chrystusa i Jego synostwa Bożego, gdyż jest On „pierworodnym wszelkiego stworzenia”. Autor rozwija myśl o prymacie Chrystusa w kosmosie i w zbawieniu kosmicznym. Chrystus jest bowiem pierworodnym spośród umarłych, jest przyczyną naszego zmartwychwstania, w Nim mieszka cała pełnia bytu, dlatego też może pojednać z Bogiem cały kosmos. Dzieło pojednania i pokoju zawdzięczamy krwi Chrystusa, a uwielbione człowieczeństwo Chrystusa stanowi szczyt i ośrodek wszechświata, uwieńczenie Bożego dzieła stworzenia.

& 7

W innym bardzo ważnym tekście z Listu do Filipian (2, 5-11) ukazuje św. Paweł, jak Chrystus mając naturę Bożą i będąc równy Bogu, wyniszcza samego siebie przyjmując naturę ludzką w jej stanie upadku, a następnie zostaje wywyższony przez Boga, który mu nadaje imię przewyższające wszelkie imię. Chrystus w swojej tajemnicy jawi się kolejno w różnych stanach: najpierw jako wieczny Bóg, następnie jako przyjmujący naturę ludzką, wreszcie jako uwielbiony w tej naturze, która przez wniebowstąpienie zostaje wyniesiona ponad wszelkie stworzenie w sferę transcendentnego Bóstwa. W tekście tym zawarte są słowa mówiące o równości Chrystusa z Bogiem, o Jego preegzystencji, wcieleniu, historycznej egzystencji z uwypukleniem śmierci, później o wywyższeniu i nadaniu Imienia Pana całego świata.

Także w wielu innych tekstach św. Paweł wyznaje i głosi jasno ideę bóstwa i preegzystencji Chrystusa, a równocześnie Jego tożsamość z Jezusem historycznym.

Ewangelia św. Jana, która powstała w Azji Mniejszej i przeznaczona była dla hellenistycznych chrześcijan, stawia sobie na celu doprowadzenie do tego, by ludzie uwierzyli, że Chrystus Pan jest Synem Bożym. Rozpoczyna się ona wspaniałą pieśnią o wiecznym Słowie Bożym. Treść pojęcia Logos-Słowo łączy w sobie elementy biblijnej Mądrości Bożej z greckim pojęciem filozoficznym, a w Prologu św. Jana przybiera cechy osobowe i utożsamia się z Synem Bożym jako Pośrednikiem objawienia i realizatorem Bożego zamysłu zbawienia. Słowo-Osoba było u Boga, u Ojca i było Bogiem. Było ono na początku, a właściwie bez początku, czyli istniało zawsze i dlatego może brać udział w stwórczym powołaniu do istnienia wszechświata. W tym świecie, który od Niego pochodzi, rozwinęło swoją zbawczą działalność. Dla ludzi stało się ono światłością. Wroga postawa ludzkości, która odrzuciła zbawczą działalność Słowa, nie zdołała w końcu przeszkodzić wiecznym planom zbawienia. Słowo wchodzi w ludzkość jako prawdziwy człowiek. Przyjmuje nasze ciało. Bóg stał się człowiekiem. Człowiek Jezus Chrystus jest Bogiem i objawia Boga. To objawienie Boga osiągnęło w Słowie, które stało się człowiekiem, swój punkt kulminacyjny – swoją pełnię.

Z Prologu wynika zatem, że ten, który stał się ciałem, jest Jednorodzonym Synem Bożym, posiadającym stwórczą moc Bożą. Ukazana jest tutaj idea synostwa Bożego o randze metafizycznej i do niej nawiązuje potem cała treść czwartej Ewangelii.

Chrystus pochodzi od Boga i w swej boskiej Osobie nie należy do czasów tego świata, gdyż jak sam mówi: „Abraham wyglądał dnia mojego i pierwej niż Abraham Ja jestem” (J 8, 58). To właśnie boskie pochodzenie Chrystusa decyduje o znaczeniu Jego dzieła powierzonego Mu przez Ojca: „Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat, znowu opuszczam świat i idę do Ojca” (J 16, 28). Ten właśnie podwójny ruch, wyrażony w zacytowanych słowach Chrystusa, stanowi istotę Jego tajemnicy.

Według Ewangelii św. Jana, Chrystus posiada taką samą wiedzę, jak Ojciec niebieski: „Jak mnie zna Ojciec tak ja znam Ojca” (J 10, 15) i dlatego Chrystus może być świadkiem Boga. Chrystus posiada życie Ojca i może go udzielić (por. J 5, 26). Pojęcie „życia” ma tu sens teologiczny i oznacza życie Boga i uczestnictwo nim. Chrystus przyszedł na świat, by dawać uczestnictwo w życiu Bożym, które On w pełni posiada jako Bóg.

Działalność zbawcza Syna Bożego polega na Jego ścisłej więzi z Ojcem, wynikającej z tożsamości natury: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”. Ten właśnie motyw jedności Chrystusa z Ojcem jest właściwie tematem całej Ewangelii św. Jana, w której Bóstwo Chrystusa wyjaśnia cały sens wcielenia.

& 8

5. Zakończenie

Powyższa refleksja nad słowami Pisma Świętego Nowego Testamentu przekonuje nas, że Jezus z Nazaretu, którego historyczne istnienie zostało stwierdzone z taką samą pewnością, jak na przykład istnienie Sokratesa, przyznaje sobie autorytet i władzę, które są właściwe tylko Bogu. Zapewnił nas swoimi słowami o swej jedności z Ojcem. Został uznany za Syna Bożego i za Boga przez współczesnych sobie ludzi, których wszystko skłaniało do tego, by w takim twierdzeniu widzieć najstraszliwsze bluźnierstwo. Takiego twierdzenia umysł ludzki nie może ująć z całą oczywistością. Trzeba jednak przyznać, że w Nowym Testamencie jest ono przedstawione w takim całokształcie motywów wiarygodności, tak jednolicie i konsekwentnie, że nie można go odrzucić i że od dwóch tysięcy lat stawia ono przed każdym człowiekiem zasadnicze pytanie o postawę, jaką należy zająć wobec Jezusa Chrystusa. Decyduje ono o jedynej sprawie, jaką jest wiara w Niego, którą jest rzeczą słuszną przyjąć mimo jej konsekwencji dla całego życia i działania.

Chrześcijaństwo zawsze w centrum swojego życia stawiało prawdę o Bóstwie Chrystusa. Jeżeli istniały spory dotyczące stosunku Chrystusa do Boga Ojca trwające aż do Soboru Nicejskiego (325 r.), to wynikały one z zetknięcia się wiary – by tak rzec – „potocznej” z myślą hellenistyczną. Nie są one w żadnym przypadku dowodem kształtowania się dopiero przekonania chrześcijańskiego o Bóstwie Chrystusa. Sobór Nicejski określając, że Syn Boży jest współistotny Ojcu, ujął tylko wiarę Kościoła odwołując się do terminologii filozoficznej.

Kościół katolicki z całą stanowczością i bez przerwy wyznaje swoją wiarę w Bóstwo Chrystusa i ta wiara dziś łączy go ze wszystkimi wielkimi wspólnotami chrześcijańskimi. Na pytanie postawione kiedyś przez Chrystusa Apostołom: „A wy za kogo Mnie uważacie?”, odpowiadamy słowami Piotra, gdy odmawiamy wyznanie wiary w czasie liturgii Mszy świętej. Jednak wiara w Bóstwo Chrystusa nie może kończyć się na deklaracji słownej, lecz musi również wyrazić się w naszym życiu.

Na pewno nasza wiara w Jezusa Chrystusa i natchnione nią nasze autentyczne życie chrześcijańskie, będzie najbardziej przekonującym świadectwem danym Chrystusowi Bogu i argumentem dla naszych braci, niż wszystkie dzieła napisane o Nim przez najgenialniejszych teologów. Bo w tym, kto wierzy i wiarą żyje, mieszka Chrystus-Bóg i ten najlepiej zna Chrystusa-Boga.